dodano: 2011-08-04

Chevrolet Captiva LT+ 2.2D - test znajdźto.pl

Gra pozorów Chevrolet Captiva

    
Niedawno do salonów weszła druga generacja Chevroleta Captivy, dosyć popularnego SUVa tej marki. Gdybym jednak spytał się, czy wiecie jak ta pierwsza generacja wyglądała, pewnie znalazłoby się niewielu, którzy byliby w stanie ją opisać. To dlatego, że Captiva miała bardzo zachowawczą stylizację. Po prostu nie wyróżniała się z zewnątrz niczym szczególnym. Teraz to zupełnie inna bajka – już sam wygląd sprawia, że trudno nie zauważyć tego samochodu.

 

            Szturmowiec imperium

          Chevrolet Captiva  Zanim dostałem do ręki kluczyki testowego auta, przeglądałem folder reklamowy Captivy. Były tam głównie zdjęcia samochodu pokrytego białym lakierem i muszę przyznać, że przód Captivy w tym wydaniu przypominał mi jako żywo charakter z Gwiezdnych Wojen – Szturmowca Imperium. Wielki czarny wlot powietrza dominuje nad całą sylwetką Captivy. Ostro narysowane, jakby przymróżone w złości reflektory doskonale z tym współgrają. Efektem jest drapieżny, oryginalny i zwracający na siebie uwagę wygląd. Z tyłu jest troszkę delikatniej, bo nie wprowadzono praktycznie żadnych zmian w stosunku do pierwszej generacji. Trochę szkoda, ale z drugiej strony może wtedy byłby to już przerost formy nad treścią. Tym bardziej, że Captiva nie jest małym samochodem – to naprawdę kawał dużego auta.

 

            Błyszczące wnętrze

            Testowe auto miało niestety ciemny lakier, ale wcale nie wyglądało przez to gorzej. Wnętrze też utrzymano w ciemnej tonacji – Chevrolet Captiva wnętrzeszare plastiki i ciemna, skórzana tapicerka byłaby przygnębiająca, gdyby nie ożywcze, srebrne wstawki. Do tego wzdłuż całej deski przechodzi lakierowana na kolor nadwozia listwa. Dla mnie to już o dwa grzyby w barszcz za dużo, ale komuś przecież może się podobać, zwłaszcza, że efekt będzie zupełnie inny przy innych kolorach nadwozia. Captiva zaskakuje przestronnością. W tym aucie nikomu nieChovrolet Captiva powinno zabraknąć miejsca, przynajmniej w pierwszym i drugim rzędzie siedzeń. Tak, dobrze zgadliście – Captiva ma trzy rzędy siedzeń, z mechanizmem składanie dobrze znanym z testowanego przez nas ostatnio Orlando. Ostatni rząd dla dwóch osób jest raczej rezerwowy, chociać miejsca na nogi i nad głową jest i tak więcej, niż się spodziewałem. Miło, że nawet te fotele mają skórzane obicia. Niestety, skóra na fotelach ma swoje wady, zwłaszcza kiedy jest dosyć śliska – fotele nie mają zbyt dobrego trzymania bocznego, a to cecha która w tym aucie zdecydowanie by się przydała.

 

            Diament w koronie

            A przyda się dlatego, że silnik 2.2 diesel o mocy 184 koni to perła w koronie Chevroleta. Poprzedni diesel tej marki (w modeluChevrolet Captiva diesel Cruze) nieprzyjemnie zaskoczył mnie głośną pracą i średnimi osiągami. Ten zamontowany w Captivie to zupełnie co innego. Moment obrotowy jest dostępny od najniższych do najwyższych obrotów i rozpędza nie najlżejszą przecież Captivę a przyjemną lekkością. Swoje do powiedzenia ma także automatyczna skrzynia biegów, która na mocniejsze wciśnięcie gazu żwawo reaguje redukcją i zapewnia dobry ciąg bez chwili zawahania. Captiva jest jednym z najbardziej harmonijnie przyspieszających Chevrolet Captivasamochodów jakimi ostatnio jeździłem. Sama przyjemność. Do osiągów dobrze zestrojono podwozie. Hamulce dają spore rezerwy bezpieczeństwa i łatwo dozować ich siłę, natomiast zawieszenie jest zaskakująco sztywno zestrojone. Po SUVie spodziewałbym się raczej lekko bujającego zestawu, który uniemożliwia szybkie pokonywanie zakrętów. Captiva jednak jasno pokazuje, że jej królestwem jest asfalt – dynamicznie przejeżdżane łuki nie robią na niej żadnego wrażenia. Przynależność do asfaltu Captiva udowodniła też podczas sesji zdjęciowej, gdzie udało mi się ją zakopać, a tak właściwie to zawiesić na podwoziu. Niezbyt wysoki prześwit, drogowe opony i brak jakichkolwiek blokad dyferencjałów czy reduktora niestety nie predestynują Captivy do miana zdobywcy bezdroży. Pewnie dlatego też można ją kupić z napędem na dwa koła, co szczerze jednak odradzam. Zimą będziecie wiedzieli, dlaczego.

 

            Dla kogo?

            Podsumowując, Captiva okazała się dużym, asfaltowym Chevrolet CaptivaSUVem, który może szybko i dynamicznie przewieźć 7 osób. W teren się nie nadaje, ale na gruntowe drogi dojazdowe do domku nad jeziorem jak najbardziej. A przy tym robi naprawdę spore wrażenie na drogach. Jadąc Captivą po obwodnicy zauważyłem, że kierowcy jadący przede mną zadziwiająca szybko zjeżdżali na prawy pas... nic dziwnego, też bym tak zrobił widząc zbliżającą się Captivę we wstecznym lusterku. Na szczęście cena nie jest tak monstrualna, jak aparycja – najtańszy egzemplarz, wyposażony w benzynowy silnik 2.4 litra o mocy 167 koni i z napędem na jedną oś kosztują niecałe 84 tysiące złotych. To niewiele pieniędzy za dużo samochodu.

Samuel Steinborn

 

Dane techniczne:

Pojemność silnika (l) – 2.2 diesel

Moc maksymalna (KM / obr./min) – 184/4000

Maks. mom. obrotowy (Nm / obr./min) – 400/2000

Prędkość maksymalna (km/h) – 181

Przyspieszenie 0-100km/h – 9,4 s

Pojemność bagażnika (l) –  350

Zużycie paliwa podczas testu (l/100km)– 9,6

Cena testowanego egz. – 77 900 zł

Samochód do testów udostępniła firma Motor-Centrum

najnowsze ogłoszenia w tej kategorii

Proszę czekać - ładowanie treści...