dodano: 2012-12-03

Ford B-Max 1.4 Titanium - test znajdźto.pl

Innowacja czy marketing? Ford B-Max

            Ford B-Max przebojem wdziera się na rynek. Coraz szybciej rozwijający się rynek podwyższonych kompaktów o zwiększonej użyteczności, dodajmy. Tak to się nazywa oficjalnie, a nieoficjalnie jest to klasa samochodów, które nie zostały przerobione na osobowe z dostawczych, ale nadal jest w nich pełno miejsca nad głową. Pięć miejsc, użyteczność minivana i właściwości jezdne kompaktu. Ford B-Max na pierwszy rzut oka ma wszystkie te cechy, ale oprócz tego ma asa w rękawie – innowacyjne drzwi. Niby nic takiego, przednie są otwierane normalnie, a tylne są odsuwane. Innowacyjność polega na braku środkowego słupka – dzięki temu B-Max zapewnia najlepszy dostęp do wnętrza auta. W tym zakresie ma tylko dwóch konkurentów. Pierwszy to Mazda RX-8, która posiada tylne drzwi otwierane „pod wiatr” i również szczyci się brakiem słupka środkowego. Drugi rywal to Opel Meriva, który tak samo jak RX-8 posiada drugą parę drzwi otwieraną w złą stronę, ale Opel zachował środkowy słupek. Merivę testowaliśmy wcześniej i jej zestaw drzwi okazał się całkiem niezły i praktyczny. Jak będzie z B-Maxem?

 

            Znany wygląd, nowe proporcje

            Wygląd B-Maxa nikogo nie dziwi, przynajmniej dopóki mam zamknięte drzwi. Proporcje nadwozia są typoweFord B-Max dla pięciomiejscowego minivana – B-Max jest dosyć krótki i wysoki. Na szczęście w jakiś magiczny sposób stylistom Forda udało się te niezbyt zgrabne cechy upakować całkiem przyjemnie dla oka. B-Max nie wygląda jak napompowana Fiesta i może się spodobać. Zwłaszcza, że nawiązuje już do nowej linii Forda i ma atrapę wlotu chłodnicy skopiowaną z Astona Martina. To taki odświeżony Kinetic Design, znany już od wielu lat. Ważne, że efekt jest dobry – Ford B-Max wygląda dynamicznie i ładnie komponuje się wFord B-Max oku. To niezbyt częsta rzecz na rynku minivanów. Wnętrze jest dobrze znane – deska rozdzielcza jest kopią tej z Fiesty. Centralna konsola w testowanej wersji sprawiała wrażenie trochę chaotycznej i ciężkiej w obsłudze, ale po kilku chwilach można było ją bez problemu opanować. Inne niż we Fieście są fotele – z powodu rezygnacji z słupka B trzeba było zintegrować w nie pasy bezpieczeństwa. Na szczęście nie ucierpiała na tym wygoda – fotele są dosyć wąskie, ale świetnie obejmują ciało i nie dają powodów do narzekań na komfort. Podobnie jest w drugim rzędzie, gdzie bez większych problemów zmieści się trójka dorosłych osób, ze sporą ilością miejsca na nogi i olbrzymim zapasem nad głową.

 

            Brak słupka – pomaga?

            Cecha charakterystyczna B-Maxa to brak słupka i reklamowane ułatwienie dostępu do wnętrza auta. Byłem bardzo ciekawy, czy nie jest to tylko marketingowy chwyt wyróżniający tego Forda z grona konkurentów.Ford B-Max drzwi Zacznijmy od technikaliów – pozbycie się środkowego słupka nie poszło ot tak sobie. Drzwi odpowiednio wzmocniono i wyposażono w dodatkowe, solidne zatrzaski. Oprócz tego przekonstruowano cały mechanizm odsuwanych tylnych drzwi, dzięki czemu można je otwierać niezależnie od przednich. Moc inżynierskiej pracy. A jak to działa w praktyce? Na początku byłem trochę zawiedziony, bo otwierając raz przednie, a raz tylne drzwi nijak nie widać różnicy. Oprócz tego, że drzwi są cięższe, bo przecież muszą być sporo wytrzymalsze. Brak środkowego słupka doceniłem pierwszy raz przy montowaniu fotelików dla dzieci. OtwarteFord B-Max jedne i drugie drzwi oraz wysoki dach pozwoliły mi się spocić przy tej czynności mniej niż zwykle. Za drugim razem doceniłem brak słupka przy montowaniu dzieci w uprzednio zamontowanych fotelikach. Za trzecim razem, kiedy transportowałem statyw do aparatu fotograficznego. System Forda jest niezły, bo jeśli nie chcecie go wykorzystywać, nie będzie wam się naprzykrzał – nie wymaga specjalnej obsługi. Dopiero w sytuacjach, kiedy zazwyczaj przeklinacie swój samochód za brak elastyczności i problemy z praktycznością, brak słupka wyciąga do was pomocną dłoń. W wykorzystaniu go pomaga składany przedni fotel pasażera, który nie tylko umożliwia dzieciakom uzyskanie lepszego widoku, ale pomoże też przy przewożeniu większych gabarytowo rzeczy.

 

            Mało mocy?

            Ford B-Max już prawie tradycyjnie dla Fordów posiada niezły układ kierowniczy i precyzyjne zawieszenie, dzięki czemu jeździ jednocześnie komfortowo i dynamicznie. Z tym drugim jest trochę ciężko, bo dostępne silniki nie zapewniają zbyt wiele mocy. W testowanej wersji zamontowano podstawowy silnik benzynowy o pojemności 1.4 litra i mocy 90 koni. Podczas jazdy w mieście sprawdza się zadziwiającoFord B-Max dobrze – już od niskich obrotów pozwala na sprawne rozpędzanie się B-Maxem. Pod warunkiem, że nie mamy ciężkich pasażerów albo bagażu. I że nie jest pod górkę. Za to przy rozsądnej jeździe zadowala się niewielką ilością benzyny. Dla dynamiczniejszych kierowców znacznie lepszym wyborem będzie paradoksalnie mniejszy silnik, za to technicznie znacznie bardziej zaawansowany. Chodzi o trzycylindrowy silnik EcoBoost z turbiną, który potrafi wygenerować 120 koni. Jasne, to tylko 30 koni różnicy, ale dzięki doładowaniu znacznie poprawia się wykres momentu obrotowego, a to w codziennej jeździe jest znacznie ważniejsze niż maksymalna moc w górnym zakresie obrotów. Sporym momentem dysponują też silniki diesla o mocy 75 i 90 KM. Różnica w cenie między najmocniejszą wersją benzynową a dieslem wynosi 6 tysięcy złotych, warto więc się zastanowić, czy diesel w ogóle się zwróci. Bez względu na wersję silnikową Ford B-Max jest ciekawym autem nie tylko dla rodziny z dziećmi, ale też dla tych, którzy nie lubią ograniczeń w podbramkowych sytuacjach. Albo po prostu nie chcą się czuć ograniczani. Brak słupka nie jest tylko marketingowym wymysłem. Odczułem to boleśnie po „przeprowadzce” to mojego prywatnego auta. Wygląda na to, że rozwiązanie Forda można docenić dopiero, kiedy się je straci… ale nawet bez tych drzwi B-Max byłby niezłym samochodem. Większym i ciekawszym wizualnie mentalnym następcą bardzo cenionego u nas Fusiona, który przy cenie eksploatacji Fiesty oferował znacznie większą użyteczność. Sami spróbujcie – testowy B-Max czeka również na was.

Samuel Steinborn

 

            Dane techniczne:

Pojemność silnika (l) – 1.4

Moc maksymalna (KM) – 90

Maks. mom. obrotowy (Nm) – 128

Prędkość maksymalna (km/h) – 171

Przyspieszenie 0-100 km/h – 13,8 s

Pojemność bagażnika (l) – 318

Zużycie paliwa podczas testu (l/100 km) – 8,1

Cena testowanego egz. – 77 000 zł

Samochód do testów udostępniła firma Eurocar.

najnowsze ogłoszenia w tej kategorii

Proszę czekać - ładowanie treści...