dodano: 2013-04-03

Toyota RAV4 2013 - test znajdźto.pl

Im większe tym lepsze? Toyota RAV4

         Recreational Active Vehicle with 4-wheel driver, czyli rekreacyjny pojazd z napędem na cztery koła dla aktywnych. W skrócie RAV4. Geneza nazwy małej terenówki od Toyoty może nie jest zbyt romantyczna, ale się przyjęła. Toyota RAV4 od lat wyznacza trendy w kategorii małych, bulwarowych terenówek. Zaraz, napisałem małych? Kiedyś może tak. RAV4 z 2013 r. to już trochę inna historia – urosła, dojrzała i jest gotowa do podbijania kolejnej rzeszy wielbicieli. Zapomnijcie o wersji dwudrzwiowej, to poważny, rodzinny samochód.

 

            Priorytetowa przestronność

            Pierwsze RAV4 występowały między innymi w takiej właśnie odmianie – dwudrzwiowej. Ze swoimi obłymi kształtami nie były zbyt urodziwe, jednak wygrywały z konkurencją rozwiązaniem napędu. Zamiast powszechnie stosowanego sprzęgła wiskotycznego (które działało mało skutecznie i niezbyt szybko), w RAV4 funkcjonował bardziej tradycyjny napęd z centralnym mechanizmem różnicowym. Efektem Toyota RAV4była większa dzielność w terenie, ale i większe spalanie. Dzisiejsza RAV4 nie ma z tą pierwszą oprócz nazwy nic wspólnego. Po pierwsze, jest sporo większa od wszystkich poprzednich generacji. Powstała na zupełnie nowej płycie podłogowej, której projektanci jako priorytet uznali rozliczenie się z zarzutami o niewielkiej przestronności wnętrza „Ravki”. Przy okazji wprowadzili kilka ciekawych modyfikacji mechanicznych, ale o tym za chwilę. Czy operacja powiększania wnętrza się udała? I to jak! W nowej RAV4 nie ma mowy o braku komfortu, nawet jeśli zapakujemy komplet pięciu pasażerów. Bagażnik? Naprawdę spore 547 litrów z klapą po raz pierwszy podnoszoną do góry (także elektrycznie) zamiast odchylanej na bok. Pojemne wnętrze projektanci obciągnęli zgrabnym nadwoziem, które już na pierwszy rzut oka zdradza przynależność do najnowszej rodziny Toyoty. Ostre rysy reflektorów z charakterystyczną dla nowych Toyot atrapą wlotu powietrza, wyraźnie podkreślone nadkola, dynamiczna linia okien i duża tylna klapa z wysoko podniesionymi światłami i lekko cofniętą, zaokrągloną szybą sprawiają na żywo jeszcze lepsze wrażenia niż na zdjęciach.     

 

            Napęd 4x4 zdaje egzamin

            Na tych samych zdjęciach możecie zobaczyć, w jakich warunkach przyszło mi testować nową RAV4. W przeddzień wiosny śnieg nie dawał za wygraną. Sytuację pogarszał fakt, że RAV4 nie miała zamontowanych zimowych opon. Wszystko było w porządku, dopóki trzymałem się głównych dróg, problem pojawił się przy wjeździe na mocno zaśnieżoną osiedlową uliczkę. Problem, który Toyota RAV4okazał się być realny tylko w mojej głowie, bo RAV4 kompletnie śniegiem się nie przejęła. Połączenie napędu na cztery koła sterowanego szybkim sprzęgłem elektro-magnetycznym (z możliwością blokady) i kontroli trakcji sprawiło, że po 5 minutach jechałem rozluźniony przez największe zaspy. Żaden problem dla Toyoty. Jedyną wadą napędu jest brak możliwości wyłączenia elektronicznych systemów pomagających utrzymać stabilność auta – zapomnijcie o odrobinie rozrywki na pustych, ośnieżonych placach… cóż, bezpieczeństwo przede wszystkim. Szkoda, bo zawieszenie z podwójnymi wahaczami z tyłu zdaje się być dobrze przystosowane do ostrzejszej jazdy. Złego słowa nie mogę powiedzieć o silniku i skrzyni biegów. Silnik w testowanej RAV4 to dwulitrowa, benzynowa jednostka o mocy 152 koni, którą połączono z sześciostopniową skrzynią biegów. Na papierze 152 konie i duży samochód wyglądają mało interesująco, ale ważne, że zdają egzamin na drogach. Dzięki systemowi Valvematic nawet przy niskich obrotach Toyota oddaje do dyspozycji kierowcy sporo momentu obrotowego, dzięki czemu do sprawnej jazdy nie trzeba zwiedzać wysokich obrotów. Przyjemnie odbija się to na spalaniu, które podczas testu średnio nie przekroczyło 10 litrów w mieście. Trzeba pamiętać, że zawierało się w tym przebijanie przez zaśnieżone ulice. Można założyć, że latem RAV4 podczas typowo miejskiej eksploatacji spali mniej niż 9 litrów. To mniej niż moje BMW 3 z silnikiem 1.8!

 

            Wygoda i funkcjonalność

            Wrócę jeszcze na chToyota RAV4wilę do wnętrza. Fotele są już tradycyjnie dla Toyoty bardzo wygodne i podgrzewane na całym obszarze, co jest rewelacyjnym wyposażeniem podczas naszej mroźnej wiosny. W porównaniu z poprzednią RAV4 solidnie popracowano nad jakością wnętrza – nadal sporo tutaj plastiku, ale pojawia się też coraz więcej ozdobników. Część deski rozdzielczej jest obszyta skórą, a w testowanej wersji pojawiły się też elementy imitujące włókno węglowe. To ukłon w stronę sportu, chociaż RAV4 nie ma z nim przecież nic wspólnego. Wprawdzie na konsoli środkowej umieszczono przycisk SPORT, który teoretycznie zmienia ustawienia silnika i siłę wspomagania, jednak robi to na tyle delikatnie, że wToyota RAV4 zimowych warunkach nie byłem w stanie wyczuć różnicy. Na dwa słowa uwagi zasługuje jednak cała konsola środkowa, z licznymi schowkami i wgłębieniami umieszczonymi między fotelami. Funkcjonalnie rozmieszczono też sterowanie wentylacją i systemami multimedialnymi. To drugie powierzono znanemu już z Yarisa i Aurisa systemowi Toyota Touch z dotykowym, sześciocalowym monitorem.

 

            4x4 czy 4x2? Diesel czy benzyna?

            Toyota oferuje swoją RAV4 w wielu wersjach – każdy znajdzie coś dla siebie. Na samym dole struktury jest RAV4 z napędem na dwa koła (powinna nazywać się RAV2), którą można mieć tylko z silnikiem diesla o mocy 125 koni. W wersjach z napędem 4x4 możemy wybierać między silnikiemToyota RAV4 diesla o mocy 150 koni lub testowanym silnikiem benzynowym o takiej samej mocy. Oba silniki możemy otrzymać ze skrzynią manualną bądź automatyczną. W przypadku wersji benzynowej będzie to skrzynia bezstopniowa Multidrive, którą miałem okazję testować w nowej Toyocie Avensis. W RAV4 powinna spisywać się równie dobrze. Na koniec zostawiłem cenę. Najtańsza wersja (ta z napędem na dwa koła) to wydatek 96900 złotych. Tym samym nowa RAV4 staje się rzadkim okazem samochodu, który z dieslem kosztuje mniej niż z silnikiem benzynowym. I to niemało, bo 5 tysięcy złotych mniej. Oczywiście przy wersji benzynowej obligatoryjnie dostajemy napęd na 4 koła, ale kto by na to narzekał. W obydwu podstawowych wersjach w standardzie dostaniemy światła LED i przeciwmgielne, podgrzewane fotele, klimatyzację, elektrycznie regulowany szyby z przodu i z tyłu i system audio z Bluetooth. Całkiem sporo jak na podstawową wersję! Jeśli chcecie się skusić, biegnijcie do salonu i wybierzcie coś dla siebie. Polecam silnik diesla z automatem – taki zestaw wybrałbym dla siebie.

Samuel Steinborn

 

            Dane techniczne:

Pojemność silnika (l) – 2.0

Moc maksymalna (KM/obr./min) – 152/6200

Maks. mom. obrotowy (Nm/obr./min) – 195/4000

Prędkość maksymalna (km/h) – 185

Przyspieszenie 0-100 km/h – 9,9 s

Pojemność bagażnika (l) – 547

Zużycie paliwa podczas testu (l/100 km) – 9,8

Cena testowanego egz. – 126 000 zł

Samochód do testów udostępniła firma Anro-Trade
.

najnowsze ogłoszenia w tej kategorii

Proszę czekać - ładowanie treści...