dodano: 2013-10-21

Zdolność kredytowa zależy nie tylko od wysokości pensji

Nawet niewielkie opóźnienia w regulowaniu dotychczasowych zobowiązań finansowych mogą mieć negatywny wpływ na ocenę naszej zdolności kredytowej. Z drugiej strony w sposób przemyślany budując własną historię kredytową, możemy zwiększyć ową zdolność nawet przy niezbyt wysokich zarobkach. Dla banku bowiem na równi z wysokością dochodów kredytobiorcy liczy się jego wiarygodność.

 

W znakomitej większości mieszkania kupowane są nie przy użyciu środków własnych, ale na kredyt. Aby ten jednak uzyskać, trzeba przejść przez gęste sito weryfikacji – wykazać się nie tylko dochodami na poziomie umożliwiającym spłatę późniejszego kredytu, ale i stabilną sytuacją finansową i solidnością w regulowaniu dotychczasowych zobowiązań. Bank tym skrupulatniej prześwietla wnioskodawców, im dłuższy jest okres kredytowania – by uzyskać krótkoterminową pożyczkę gotówkową, czasem wystarczy dowód osobisty i oświadczenie o regularnych dochodach, gdy jednak na horyzoncie naszych oczekiwań majaczy kredyt hipoteczny na kupno mieszkania, musimy nastawić się na żmudne wypełnianie wniosków, deklaracji, gromadzenie zaświadczeń potwierdzających naszą wypłacalność i wiarygodność. Nie ma się zresztą co dziwić tym nadzwyczajnym środkom ostrożności stosowanym przez bank – w końcu to on ponosi ryzyko, że pożyczywszy pieniądze niewłaściwemu klientowi, straci (a może raczej nie osiągnie takich zysków, jak zakładał?).

 

Bank bankowi nierówny

zdolność kredytowaJeśli ubiegamy się o kredyt hipoteczny, warto przeanalizować oferty różnych banków, gdyż o ile w jednej instytucji możemy legitymować się zupełnie nikłą zdolnością kredytową lub nie posiadać jej w ogóle, o tyle dla innej będziemy całkowicie wiarygodnym klientem, któremu można pożyczyć pieniądze na kilkadziesiąt lat. Jak to możliwe? Zdolność kredytowa definiowana jest jako zdolność do spłaty zobowiązania wraz z odsetkami w ustalonym w umowie terminie. Bank wylicza ją, sumując nasze miesięczne dochody i odejmując od uzyskanej kwoty wysokość naszych zobowiązań, na które składają się raty innych kredytów, stałe opłaty (np. za czynsz, media, alimenty, konsumpcyjne) i nakłady poniesione na utrzymanie samochodu. Pozostała kwota musi wystarczyć na spłatę potencjalnego kredytu, przy czym zakłada się, że bezpieczny poziom zadłużenia dla średnio zarabiających nie powinien przekroczyć połowy tych pieniędzy (dla zarabiających więcej ten pułap bezpieczeństwa wzrasta do 65 proc.). Tak proces obliczania zdolności kredytowej wygląda w teorii, jednak praktyka pokazuje, że pod uwagę brane są również inne czynniki i to one mogą mieć decydujący wpływ na to, czy kredyt dostaniemy, czy nie. Na pewno większe szanse na kredyt mamy, jeśli nasza historia kredytowa jest nieskazitelna – to znaczy nasze zobowiązania finansowe zawsze regulowaliśmy terminowo. Rośnie również tym bardziej, im krótszy jest okres, na jaki chcemy pożyczyć pieniądze i im mniejsza kwota, o jaką wnioskujemy. Ponadto bank wyrozumialej na nas spojrzy, jeśli legitymujemy się jakimiś zabezpieczeniami (np. w postaci innych nieruchomości), oszczędnościami (które mogą posłużyć jako wkład własny) czy zatrudnieniem w oparciu o umowę o pracę (prowadzenie własnej działalności gospodarczej zazwyczaj traktowane jest jako bardziej ryzykowne źródło dochodu). Ponadto niektóre banki badając nasze dochody, uwzględniają tylko dwuletni okres wsteczny, a inne nawet trzyletni, co może niekorzystnie wpłynąć na ostateczny wynik, gdy np. trzy lata temu kupowaliśmy samochód i zarejestrowaliśmy go na prowadzoną przez nas działalność gospodarczą (rosną wówczas koszty – co jest korzystne z podatkowego punktu widzenia, ale niekoniecznie z kredytowego). Dlatego jeśli według jednego banku nie mamy odpowiedniej zdolności kredytowej, warto udać się do innego, który wziąwszy pod uwagę inne czynniki, może wydać korzystną dla nas decyzję.

 

Zła historia kredytowa

Nieregulowane terminowo zobowiązania sprzed lat mogą niekorzystnie wpłynąć na naszą zdolność kredytową. W ocenie banku bowiem klient, który choć raz miał problemy ze spłacaniem długów, historia kredytowamoże po raz kolejny wykazać się nierzetelnością. A długi wcale nie muszą sięgać astronomicznych sum. Czasem i kilkadziesiąt lub kilkaset złotych zaległości może zaważyć na całym procesie weryfikacji. W najtrudniejszej sytuacji są ci, którzy zostali wpisani do bazy dłużników Biura Informacji Kredytowej. Aby znaleźć się w rejestrach dłużników, wystarczy spóźnić się ze spłatą raty jakiegokolwiek kredytu o 60 dni. Bank wówczas ma prawo zgłosić nas do BIK, jego obowiązkiem jest jednak powiadomienie nas o tym. I o ile do rejestrów BIK trafić łatwo, o tyle wyczyszczenie informacji o kłopotliwym epizodzie trwa wiele lat. Dane o zadłużeniu są przechowywane w BIK przez 5 lat, przy czym przestają ciążyć na naszym scoringu kredytowym (punktowa ocenia wiarygodności kredytowej osoby ubiegającej się o kredyt bankowy), jeśli od incydentu minęły trzy lata, zobowiązanie zostało spłacone i w tym czasie nie pojawiły się na naszym koncie żadne inne zaległości.

Warto jednak wiedzieć, że dla oceny naszej wiarygodności ma znaczenie, czy zalegaliśmy ze spłatą miesiąc, czy pół roku, czy kwota opiewała na 100 zł, czy sięgała 10 tys. zł. Im większe opóźnienia mieliśmy w spłatach, im wyższa była kwota niespłaconych należności, im więcej kredytów regulowaliśmy nieterminowo i im świeższe są te poślizgi (najbardziej liczą się te z ostatniego roku), tym gorzej dla naszej oceny. Bank potrafi przymknąć oko na zaległość rzędu 50 zł nieprzekraczającą 90 dni, ale poważniejsze incydenty będą już surowo oceniane.

 

Dobra historia kredytowa

Legitymując się nieskazitelną historią kredytową, znacznie ułatwimy sobie drogę do zatwierdzenia wniosku kredytowego. W tym wypadku jednak nieskazitelna historia nie oznacza całkowitego braku owej historii. Jeśli nigdy nie zaciągnęliśmy kredytu, dla banku jesteśmy klientem nieprzewidywalnym. Znacznie korzystniejszym będzie wykazanie się terminową spłatą choćby niewielkiego zobowiązania – dlatego budując swoją pozytywną historię kredytową, warto przynajmniej raz zrobić zakupy na kredyt (np. kupując sprzęt RTV w ratach 0%). Dzięki temu pokażemy bankowi, że jesteśmy wiarygodni i terminowi.

 

Jak zwiększyć zdolność kredytową?

O ile wysokość rachunków czy koszty utrzymania trudno zredukować, o tyle jest kilka sposobów, by podnieść nieco własną zdolność kredytową. Po pierwsze: jeśli zamierzamy starać się o kredyt, warto zrezygnować z wszelkich (albo przynajmniej tych nieużywanych) kart kredytowych. Obniżają one naszą zdolność kredytową, nawet jeśli nie korzystamy z nich regularnie, gdyż dają nam dodatkową możliwość zadłużania się. Podobnie rzecz wygląda w przypadku linii debetowych na rachunkach osobistych – warto przynajmniej ograniczyć ich limit, jeśli nie możemy sobie pozwolić na całkowite ich zamknięcie. Jeśli mamy zaciągnięty już jakiś kredyt, warto przed złożeniem wniosku o kredyt hipoteczny spłacić go lub, gdy nie mamy na to wystarczających środków finansowych, pomniejszyć jego raty poprzez wydłużenie okresu spłaty. Licząc zdolność kredytową, bierze się pod uwagę miesięczne wpływy i miesięczne zobowiązania, wydłużenie zatem okresu spłaty, może wpłynąć korzystnie na ostateczny bilans.

Ponadto warto wiedzieć, że na ocenę zdolności kredytowej wpływ mają: stan cywilny (singlom trudniej dostać kredyt), liczba osób na utrzymaniu, wykształcenie (wyższe wykształcenie kredytobiorcy to potencjalnie mniejsze ryzyko dla kredytodawcy), forma zatrudnienia (umowa o pracę jest dla banku bardziej wiarygodna niż działalność gospodarcza), rodzaj kupowanej nieruchomości (gotowe mieszkanie to mniejsze ryzyko, dziura w ziemi nie jest wystarczającym zabezpieczeniem przy niewielkich dochodach).

Zdolność kredytowa zależy nie tylko od wysokości naszych dochodów, dlatego warto zawczasu i świadomie budować własną historię kredytową, jeśli w przyszłości zamierzamy wnioskować do banku o pożyczenie sporych pieniędzy na kupno upragnionych czterech kątów.

 

AM

 

najnowsze ogłoszenia w tej kategorii

Proszę czekać - ładowanie treści...